ECHA TYGODNIA: RZĄD WPROWADZIŁ VAT, KUBICA GUBIŁ DROGĘ

Robe.szwe

Decyzja zapadła. Sejm głosami 230 do 199 zatwierdził przepisy dotyczące odliczeń podatku VAT. I tak od 1 kwietnia od samochodów osobowych wykorzystywanych w celach służbowych i prywatnych będzie można odliczyć 50 procent.

Dla tych, które używane są tylko do działalności gospodarczej odliczenie pozostało pełne. Nowelizacja ustawy przeszła w błyskawicznym tempie – pierwsze jej czytanie odbyło się na dzień przed uchwaleniem.


Zobacz także:
NASZYM ZDANIEM


Jedynym zwycięstwem przeciwników nowych zmian jest tylko to, że przepisy wchodzą w życie za półtora miesiąca, a nie po dwóch tygodniach, jak to się dzieje zazwyczaj (14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw).

Dla kogo w rzeczywistości korzystna jest nowa ustawa? Dla budżetu państwa niewątpliwie. Co prawda i tak według szacunków Ministerstwa Finansów wpływy w tym roku zostaną zmniejszone w stosunku do roku ubiegłego o 939 mln zł, ale gdyby przepisy pozostały niezmienione – spadłyby o prawie miliard złotych więcej. Stąd wzięły się nerwowe noty do Komisji Europejskiej z prośbą o zgodę na zmiany w systemie VAT. Rządowi się udało.

Formuła 50-50-50, która ma zostać wprowadzona od 1 lipca 2015 roku prawnie zadecyduje, że połowę podatku VAT będzie można odliczyć od wydatku na zakup samochodu, na serwis oraz paliwo.

Póki co ułatwieniem dla firm ma być elektroniczna ewidencja przebiegu pojazdu. Będzie ją podpisywał podatnik na koniec każdego okresu rozliczeniowego. Zmiana wykorzystania samochodu będzie musiała być zgłaszana urzędowi na dzień (a nie 7 dni) przed faktem.

Dla osób, które korzystają z pojazdu w sposób mieszany – zarówno do działalności gospodarczej, jak tez do celów prywatnych – nowa ustawa oczywiście korzystna nie jest. Koszty zakupu samochodu i jego eksploatacji oczywiście wzrosną. Nic dziwnego, że firmy samochodowe starają się jak mogą namawiać przedsiębiorców do jak najszybszego powiększenia flot – na tańszy zakup pojazdów homologowanych z „kratką” pozostało jeszcze tylko pięćdziesiąt dni…

Robert Kubica wyruszył do Szwecji na podbój tamtych rajdowych tras. Po niepowodzeniu w Rajdzie Monte Carlo, gdzie pokazał potencjał (ale szybko przestał jechać) nasz mistrz kierownicy bardzo chciał powetować sobie styczniowe niepowodzenie. Przygotowywał się do startu u byłego Mistrza Świata, Marcusa Gronholma, z którym testował i uczył się jeździć po śniegu i lodzie.

Niestety w Svenska Rallyt zupełnie się nie poszło. Zaspy okazały się za głębokie…

Mam duży szacunek do Kubicy! Za to że osiągnął metę, że jechał dalej, choć w ogonie, ale się nie wycofał. Że potrafił powiedzieć, że sobie po prostu nie radził, popełniał błędy – a nie twierdził, że szwankował samochód (jak to bardzo często czynią inni). Formuła 1 ma się do zimowego rajdu tak, jak wyścig w worku do skoków narciarskich (pozdrawiamy naszych sportowców na igrzyskach w Soczi!). Co prawda i tu i tu się skacze, ale jakby nieco inaczej…

Kubica zebrał baty, ale też zdobył gigantyczne doświadczenie. Zaspy okazały się głębokie nie tylko dla niego, ale także kilku innych, w tym faworyta Sebastiena Ogiera czy Krisa Meeke. Rajd Szwecji to zawody, w których klasyfikacja układa się w myśl zasady „kto popełni mniej błędów”, a nie „kto jedzie szybciej”. Kierowca F1 nauczył się też, że w rajdach, po opuszczeniu trasy, nie wyjeżdża się na jezdnię jak z pit-lane: byleby szybciej. Bo można spowodować zagrożenie. Tym większe, że w przeciwieństwie do wyścigów należy też posiadać i używać trójkąta bezpieczeństwa. Za nie wykonanie tego otrzymuje się karę nagany ze strony Zespołu Sędziów Sportowych… A od innych kierowców – gorzkie słowa prawdy.

Robert jest już myślami przy kolejnym wyzwaniu. Wcale nie łatwiejszym: co prawda nie będzie już lodu i śniegu., ale będzie szuter. Jego także trzeba się uczyć, czekając na imprezy rozgrywane na asfaltach. Tam nasz mistrz niewątpliwie pokaże klasę.

Hubert Ptaszek, młody kierowca, który jechał w Rajdzie Szwecji słabiutkim (w porównaniu z modelem WRC) Fordem Fiesta R2 mógł być w sobotę najszczęśliwszym człowiekiem w Skandynawii. Na to na papierze: pokonał w Mistrzostwach Świata Roberta Kubicę…

I na tym polega piękno sportu. Trzymamy kciuki za naszych w Soczi!

(ak

Fot.: wrc.com