RAJD DAKAR 2014: POLSKIE ZAŁOGI TWARDO WALCZĄ (9. ETAP)

RD 90

Trwa „bratobójczy” pojedynek polskich załóg samochodowych, które znakomicie spisują się w Rajdzie Dakar. Dziś najszybszy był Adam Małysz, ale Krzysztof Hołowczyc i Marek Dąbrowski znaleźli się w „czubie”.

Rafał Sonik w gronie kierowców quadów znów stanął na podium – był trzeci i taką pozycję zajmuje w klasyfikacji zawodów. Kuba Przygoński miał dziś słabszy dzień, ale utrzymał siódme miejsce. W gronie załóg samochodów Hołek jest szósty, Dąbrowski – siódmy, Małysz – dziewiąty, a Kaczmarski – trzynasty. Super!

uwaga


Zobacz także:
SPORT
RAJD DAKAR 2014


Uczestnikom Dakaru przyszło dzisiaj po raz pierwszy w tym roku przeprawić się przez piaski pustyni Atakama. Zawodnicy z ulgą opuścili biwak w Calamie. Wszędobylski piasek, suche powietrze i upał nie stwarzały idealnych warunków do odpoczynku po ciężkiej przeprawie przez Andy. O poranku motocykliści i quadowcy, tradycyjnie jako pierwsi ruszyli na pustynię.

Na dziewiątym etapie z Calamy do Iquique motocyklista Orlen Team i Automobilklubu Polski był trzynasty ze stratą 19.10 minuty do zwycięzcy. Przygoński stracił pozycję na rzecz świetnego dziś Héldera Rodriguesa, ale z kolei w wynikach czołówki nie ma już Alaina Duclosa, który drugi dzień z rzędu walczył z problemami technicznymi swojego motocykla. Stąd nasz zawodnik zachowuje swoją świetną, siódmą lokatę w wynikach generalnych.

Na 459 kilometrowym etapie, który kończył się w Iquique swoje drugie etapowe zwycięstwo w rajdzie zaliczył lider klasyfikacji generalnej, Hiszpan Marc Coma. 1.41 min. za nim na mecie był Joan Barreda Bort, podium uzupełnił Cyril Despres, który do mety dojechał 5.25 min po liderze rajdu.

W gronie quadów etap wygrał Sebastian Husseini, ale on już nie zagraża najlepszym – traci bowiem ponad trzy godziny do prowadzącego Ignacio Casale. Lider zameldował się na mecie tuż (32 sek.) przed Rafałem Sonikiem, który dziś stracił 25.30 min. Sergio Lafuente osiągnął metę 27 sekund za Polakiem, więc kolejność w czołówce nie uległa zmianie – Sonik jest nadal trzeci.

Fantastycznie w jednym z najbardziej suchych miejsc świata poradzili sobie kierowcy samochodów. Adam Małysz i Rafał Marton (Toyota Hilux), wyraźnie podenerwowani ostatnimi problemami z wycieraczkami postanowili powetować sobie straty czasowe z Argentyny i na finiszu okazał się szybsi od Krzysztofa Hołowczyca, który dojechał 44 sekundy za „Orłem z Wisły”. Marek Dąbrowski i Jacek Czachor 422 km OS-u pokonali niewiele wolniej, zajmując 10. pozycję. Pięć minut później, z 13. czasem na metę wjechało Mini Kaczmarskiego. Postawa Martina jest wielką niespodzianką in plus!

Stephane Peterhansel wygrał etap (64. zwycięstwo w karierze) przed Nasserem al-Attiyahem (2.17 min.) oraz Nani Romą (11.36 min.). Francuz ma już tylko 12.10 minuty straty do Naniego i wyraźnie widać, że chce po raz kolejny wygrać rajd…

Do mety w Iquique kierowców poprowadził bardzo efektowny i niemal pionowy zjazd po piaszczystym zboczu. Po znalezieniu się na poziomie morza, w środę zawodnicy powrócą na wysokości, by ponownie zmierzyć się z wydmami i fesz feszem Atakamy.

POWIEDZIELI

Rafał Sonik (Kapitan Poland National Team): Atakamę znamy i lubimy. Jest to jedno z piękniejszych miejsc na ziemi, nawet jeśli są tam obszary, gdzie od ponad 150 lat nie spadła kropla deszczu. Ta pustynia jest piękna, ale też groźna i trzeba wiedzieć, jak się po niej poruszać. To jedno z najpiękniejszych miejsc w czasie rajdu. Jesteśmy tu już trzeci, albo czwarty raz. Zjazd nad Pacyfik oznacza, że za nami już zdecydowana większość trasy. Z odległości 20, a nawet 30 km czuć już lekką, wspaniałą bryzę. Chłód świeżego, morskiego powietrza z jodem. Jak na Helu. W tym momencie nagle człowiek podnosi głowę i myśli: ależ tu jest pięknie.

Jakub Przygoński (Orlen Team / KTM – Automobilklub Polski): Dziś pustynia Atakama nie okazała się dla mnie łaskawa. Podbiło mi koło i katapultowało z motocykla. Nic mi się nie stało, ale sprzęt się trochę uszkodził. Urwał się wydech, a kilka elementów było pogiętych. Na szczęście mogłem jechać dalej. Widać, że rywalizacja wkracza już w tę decydującą fazę. Czuć ciśnienie, które odwzorowują bardzo niewielkie różnice w wynikach. Ja mam jeszcze sporo zapału i jutro jestem gotowy na kolejny dzień walki.

Adam Małysz (Orlen Team): To był bardzo udany dla nas OS, na którym nie mieliśmy żadnych problemów. Nie można zaliczyć jednak tej trasy do łatwych. Jej pierwsza część była bardzo dziurawa, pokryta żlebami, bądź wręcz czynnymi rzekami. Trzeba było je omijać, wielu kierowców tam nie wyhamowało i zakończyło rajd. Nam się udało. Kiedy dojechaliśmy do wydm, od razu zredukowaliśmy ciśnienie. Szybko przejechaliśmy ten wymagający fragment pustyni, choć również mało brakowało abyśmy ugrzęźli w piachu. Kończyliśmy stromym zjazdem, ale nie przesadzaliśmy tam z prędkością. Na małym ciśnieniu delikatny wybój może wysłać ciężką rajdówkę w powietrze, co najczęściej kończy się na dachu.

Krzysztof Hołowczyc (X-raid / Lotto Team – Automobilklub Polski): Rajd wkroczył dziś w decydującą fazę. Wszystko wskazuje, że walka o zwycięstwo rozstrzygnie się między moimi niezwykle utytułowanymi kolegami z zespołu, zwłaszcza, że po dzisiejszych problemach technicznych Sainza, musimy uważać już tylko na Toyotę Giniela de Villiersa. Różnice czasowe w pierwszej dziesiątce są na tyle duże, że jedynie czyjeś odpadnięcie może coś wywrócić w klasyfikacji. Nasza załoga nie ma już większych szans na podium, więc koncentrujemy się na dojechaniu do mety i asekurowaniu rywalizujących o triumf Mini naszych kolegów z Monster Energy X-raid Team. To wcale nie oznacza, że jedziemy wolno, tylko na dojechanie. Dzisiejszy etap był naprawdę morderczy. Początkowo ogromne dziury na trasie, które nasze auto pokonywało jednak bez większych kłopotów. Złapaliśmy tylko jedną gumę. Końcówka to już poważne wydmy i tu niestety nie udało na się ustrzec błędu, co kosztowało nas 10 minut odkopywania bardzo ciężkiego samochodu w potwornym upale. Na metę wjechaliśmy jednak w dobrej formie i nastrojach, bo mimo tych przygód awansowaliśmy na 6. miejsce w rajdzie. Taki jest Dakar –trzeba jechać, jechać, jechać, a wynik się pojawi.

Jacek Czachor (Orlen Team – Automobilklub Polski): Etap niesamowicie trudny. Pierwszą połowę przejechaliśmy jednak bezbłędnie. Dopiero na 200 kilometrze złapaliśmy gumę. Chcieliśmy jak najszybciej wymienić koło i pojechać dalej, jednak było ono tak rozgrzane, że trzeba było czekać. Straciliśmy tam około 5 minut. Przez wydmy przejechaliśmy nieźle, ale w jednym miejscu zawiśliśmy na piachu, nie obyło się bez odkopywania auta. Etap z przygodami, ale zaliczamy kolejna metę. W generalce mamy awans, ale nie gubimy świadomości, że do mety jeszcze daleko.

Marek Dąbrowski (Orlen Team – Automobilklub Polski): Oczywiście znaliśmy zjazd z wydmy prosto na biwak do Iquique, ale z perspektywy kabiny samochodu wyglądał on zupełnie inaczej niż z motocykla. Teraz jak już jesteśmy na dole myślę, że można było rozpędzić się jeszcze bardziej. Jechaliśmy 164 kilometry na godzinę i wówczas zobaczyliśmy, że dojeżdża nas Kamaz. Wyglądało to dość imponująco. Postanowiliśmy się z nim nie ścigać, ponieważ w ciężarówce widać znacznie więcej i nie chcieliśmy ryzykować najazdu na jakąś niewidoczną dziurę.

Martin Kaczmarski (X-raid / Lotto Team): Bez wątpienia był to najtrudniejszy odcinek na tegorocznym Dakarze, który w ogóle wśród zawodników uchodzi za jeden z najtrudniejszych w historii. Tak mocno nie dostałem w kość dawno, nie pamiętam tak wymagającej, wyboistej i dziurawej trasy – mówi Martin Kaczmarski. „Muszę dziś poważnie zregenerować siły przed ostatnimi odcinkami i dojść do siebie. Myślę już tylko o mecie w Valparaiso.

WYNIKI

Motocykle
1. Marc Coma (KTM 450 Rally) – 4:49.05 godz.;
2. Joan Barreda (Honda CRF 450 Rally) – strata 1.41 min.;
3. Cyril Despres (Yamaha YZF 450) – 5.28 min.;
4. Joan Pedrero (Sherco 450 SR) – 8.43 min.;
5. Stefan Svitko (KTM 450 Rally) – 9.42 min.;
6. Jordi Viladoms (KTM 450 Rally) – 11.23 min.;
7. Hélder Rodrigues (Honda CRF 450 Rally) – 11.44 min.;
8. Ivan Jakeš (KTM 450 Rally) – 13.40 min.;
9. Laia Sanz (Honda CRF 450 Rally) – 14.34 min.;
10. Jeremias Israel (Speedbrain 450 Rally) – 15.01 min.;
13. Kuba Przygoński (KTM 450 Rally) – 19.10 min.

Klasyfikacja: 1. Coma – 36:55.24 godz.; 2. Barreda – strata 40.19 min.; 3. Viladoms – 1:38.45 godz.; 4. Israel – 2:07.06 godz.; 5. Pain – 2:16.10 godz.; 6. Rodrigues – 2:24.25 godz.; 7. Przygoński – 2:25.16 godz.; 8. Despres – 2:29.56 godz.; 9. Gouët – 2:57.42 godz.; 10. Svitko – 3:29.02 godz.

Quady
1. Sebastian Husseini (Honda) – 5:46.01 godz.;
2. Ignacio Casale (Yamaha) – strata 24.58 min.;
3. Rafał Sonik (Yamaha) – 25.30 min.;
4. Sergio Lafuente (Yamaha) – 25.57 min.;
5. Victor Manuel Gallegos Lozic (Honda) – 33.10 min.

Klasyfikacja: 1. Casale – 45:50.48 godz.; 2. Lafuente – strata 22.39 min.; 3. Sonik – 46.28 min.; 4. Husseini – 3:07.51 godz.

Samochody
1. Stéphane Peterhansel i Jean-Paul Cottret (Mini All4 Racing) – 4:17.53 godz.;
2. Nasser al-Attiyah i Lucas Cruz (Mini All4 Racing) – strata 2.17 min.;
3. Nani Roma i Michel Perin (Mini All4 Racing) – 11.36 min.;
4. Orlando Terranova i Paulo Fiuza (Mini All4 Racing) – 14.14 min.;
5. Giniel de Villiers i Dirk von Zitzewitz (Toyota Hilux) – 22.57 min.;
6. Adam Małysz i Rafał Marton (Toyota Hilux) – 41.33 min.;
7. Krzysztof Hołowczyc i Konstantin Żilcow (Mini All4 Racing) – 42.17 min.;
8. Federico Villagra i Jorge Perez Companc (Mini All4 Racing) – 43.04 min.;
9. Władimir Wasiliew i Witalij Jewtekow (Mini All4 Racing) – 44.59 min.;
10. Marek Dąbrowski i Jacek Czachor (Toyota Hilux) – 45.15 min.;
13. Martin Kaczmarski i Filipe Palmeiro (Mini All4 Racing) – 50.36 min.

Klasyfikacja: 1. Roma – 34:15.37 godz.; 2. Peterhansel – strata 12.10 min.; 3. Terranova – 54.33 min.; 4. al-Attiyah – 59.46 min.; de Villiers – 59.46 min.; 6. Hołowczyc – 3:00.03 godz.; 7. Dąbrowski – 3:20.41 godz.; 8. Sainz – 3:27.33 godz.; 9. Małysz – 3:54.58 godz.; 10. Spinelli – 4:34.45 godz.; 12. Kaczmarski – 4:49.09 godz.

Fot.: zespoły