RAJD RZESZOWSKI 2018: POWIEDZIELI NA MECIE

rrzesz-po-wy1

Rajd Rzeszowski dostarczył w tym roku wielu wrażeń zarówno organizatorom jak i zawodnikom oraz kibicom. Pierwszy dzień zmagań odbywał się w upale. Z kolei drugi etap rozegrany został w deszczu.

Zawody przebiegły bezpiecznie – nie było poważniejszych zdarzeń na trasie, choć awarie wyeliminowały wiele spośród 73 załóg, które stanęły na starcie aż czterech różnych klasyfikacji.

sponsorenault


Zobacz także:

RAJDY

RAJD RZESZOWSKI 2018


 

Ceremonia mety – jak to zawsze bywa w Rzeszowie – była bardzo uroczysta, puchary oprócz miejscowych notabli wręczał Prezes PZM, Michał Sikora.

A oto co powiedzieli po rajdzie.

rrzesz-skoda1

Mikołaj Marczyk (Automobilklub Polski, Skoda Polska Motorsport – Skoda Fabia R5): To był najtrudniejszy rajd, w jakim kiedykolwiek startowałem. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Cieszę się, że wraz z moim pilotem Szymonem Gospodarczykiem wystrzegaliśmy się błędów i dowieźliśmy do mety nasz samochód w całości. Trudne warunki pokazały jednak, że jako kierowca mam spore deficyty. Nigdy wcześniej nie startowałem w rundzie mistrzostw Polski rozgrywanej w deszczu, w dodatku na tak zabłoconych trasach. Na tym rajdzie doświadczenie, jakie zebraliśmy podczas czterech poprzednich rund praktycznie do niczego się nie przydało, bowiem za każdym razem ścigaliśmy się na suchej nawierzchni. Mam pełną świadomość, że czasy, jakie uzyskiwaliśmy nie były na miarę naszych oczekiwań, ale z drugiej strony nie jest sztuką przejechać szybko jeden odcinek, a na kolejnym zakończyć rajd w rowie jednocześnie tracąc cenne punkty. Dzięki czwartemu miejscu w Rzeszowie awansowaliśmy w punktacji sezonu na trzecią pozycję. Przed nami dwa szutrowe rajdy. Mam nad czym pracować i wierzę, że w niedalekiej przyszłości będzie tylko lepiej.

Szymon Gospodarczyk: Zakończyliśmy rywalizację w Rzeszowie na piątym miejscu, jesteśmy zadowoleni. Myślę, że był to dotychczas najtrudniejszy rajd i dobry chrzest bojowy dla Mikołaja. To był mój piąty start w tym rajdzie i nie pamiętam, żeby kiedykolwiek panowały tu takie warunki. Piątkowe upały, sobotnie oberwanie chmury i jazda po bardzo śliskiej i zabłoconej trasie uczyniły tegoroczny Rajd Rzeszowski bardzo wymagającym wyzwaniem. Jechaliśmy swoim tempem, nie ryzykując i potraktowaliśmy ten start jako lekcję. Wiemy teraz dokładnie jakie elementy wymagają naszej uwagi i nad czym będziemy pracować. Cieszymy się bardzo z tego, że jesteśmy na mecie.

rrzesz-po-wy2

Wojciech Chuchała (Automobilklub Polski, Subaru Poland Rally Team – Subaru Impreza STI): Pojechaliśmy bardzo rozsądny rajd. Cieszę się, że wsiadając po dłuższej przerwie do samochodu Subaru zrobiliśmy dobrą robotę. Staraliśmy się z głową na karku podróżować w tak trudnych warunkach, choć było to niewiarygodnie ciężkie zadanie, zwłaszcza że wciąż korciło mnie aby bardziej „podgryzać” rywali startujących autami R5. Jednak doskonale zdawaliśmy sobie sprawę jakie mamy założenia na te dwa dni. Naszym zadaniem było zdobycie kolejnych doświadczeń i zoptymalizowanie ustawień auta. To był świetny rajd i super iż okazało się że z marszu po przerwie potrafiliśmy pojechać dobrym tempem wygrywając klasyfikację Open N. Partnerami Subaru Poland Rally Team w sezonie 2018 są: Keratronik, Eneos, BZ WBK Leasing Grupa Santander, Szkoła Jazdy Subaru, Rodax Budownictwo oraz Pirelli.

Sebastian Rozwadowski: Od początku bardzo się cieszyłem, że możemy wspólnie w Wojtkiem Chuchałą wystartować w barwach Subaru Poland Rally Team, który jak już wiele razy podkreślałem, jest najbardziej zasłużonym zespołem w historii Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. To wielka frajda pracować z takimi profesjonalistami. Tegoroczny Rajd Rzeszowski okazał się piekielnie trudny, choć wiadomo, że te odcinki specjalnie nigdy nie należały do mało wymagających. Moim zdaniem jest najtrudniejszą eliminacją asfaltową RSMP, a w tym roku aura i wytyczone OS-y sprawiły, że był jeszcze trudniejszy. Udało nam się jednak uniknąć większych błędów. Był to w naszym wykonaniu dobry i solidnie przejechany rajd. Odzyskiwaliśmy z każdym kolejnym odcinkiem tempo z poprzednich lat, a jednocześnie zarządzaliśmy nim mądrze na trasie.

rrzesz-po-wy3

Marcin Słobodzian (Automobilklub Galicyjski, Subaru Poland Rally Team – Subaru Impreza STI): Jestem bardzo zadowolony z tego startu. Nasz plan został w Rzeszowie w pełni zrealizowany. Zdobyliśmy sporo cennych, kolejnych punktów do klasyfikacji rocznej. Są nam one bardzo potrzebne do zwycięstwa w klasie Open N na koniec sezonu. Był to bardzo wymagający i trudny rajd, ale co najważniejsze, udało się nam go ukończyć. Dziękuję całemu zespołowi za świetnie przygotowane Subaru i bezbłędną pracę podczas trzech dni imprezy.

Grzegorz Dachowski: Drugi etap Rajdu Rzeszowskiego z powodu panującej aury był bardzo trudny. Na trasie spotkaliśmy sporo zalegającego błota i czyhało na nas sporo innych niespodzianek. Mimo iż na rajdach są obecnie stosowane ograniczniki cięć, to tym razem było sporo możliwości naniesienia czegoś na drogę. Choć jechało nam się z Marcinem bardzo dobrze, to osobiście nie jestem fanem tej eliminacji. Mam do tych tras duży szacunek, ale nie wybaczają one błędów. Pierwszy etap ze względu na upały był bardzo ciężki dla samochodów z turbodoładowaniem. Było to odczuwalne szczególnie podczas jazdy pod górę. Za to w sobotę podczas deszczu przewaga trakcyjna rajdówek R5 nieco zmalała ze względu na niezwykle skuteczny napęd Subaru.

rrzesz_po14

Kacper Wróblewski (Moto Sport Gliwice – Peugeot 208 VTi): W poprzedni weekend zaliczyliśmy niesamowity rajd! Początek jednak nie był po naszej myśli. Na pierwszej pętli źle dobraliśmy ogumienie i trochę za twardo ustawiliśmy samochód. Skutkiem tego były przegrane dwa pierwsze odcinki specjalne oraz niewielka strata do pierwszej załogi. Na drugiej pętli zaczęliśmy pełen atak. Od razu zaprocentowało to super czasem na trzecim OS-ie. Z kolei na czwartym poprawiliśmy się aż o ponad dwadzieścia sekund. Objęliśmy również dość znaczne prowadzenie w „ośce” – to auta napędzane na jedną oś. Drugi dzień jeśli chodzi o warunki pogodowe to jakby kompletnie inny rajd. Rano przywitał nas deszcz a w zasadzie ulewa. Z jednej strony ogromnie mnie to ucieszyło ale z drugiej strony trochę przeraziło! Lubię takie warunki ale też łatwo przy takiej aurze o błąd. Plusem była nasza ogromna przewaga czasowa nad rywalami po pierwszym dniu i tak naprawdę zadaniem było „tylko” dowieźć ją do mety. Ruszyliśmy więc dość ostrożnie i okazało się, że ta nasza spokojna i płynna jazda zaowocowała super czasami w klasyfikacji generalnej i jeszcze bardziej powiększyła naszą i tak dużą przewagę w klasyfikacji 2WD. Podsumowując, to był piękny rajd, który pojechaliśmy bardzo szybko. Razem z całym zespołem wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Bardzo dziękuję wszystkim kibicom, którzy zawitali do Rzeszowa i w tak licznym gronie nas dopingowali. Dziękuję również za wszystkie gratulacje i słowa uznania po rajdzie, które dostaliśmy i nadal dostajemy! Ogromne ukłony składam również w stronę naszych partnerów oraz osób zaangażowanych w nasz start. Strasznie się cieszę, że po raz kolejny razem z: Wirtualna Polska, eSky Polska, Rallytechnology, Finish A Racing Team oraz radio RMF FM mogliśmy triumfować na mecie – tym razem na Rynku w Rzeszowie.

rrzesz_po15

Jacek Spentany: 27. Rajd Rzeszowski to rajd, na który bardzo czekaliśmy! Rajd, który miał być innym niż pozostałe w tym sezonie i okazało się że faktycznie taki był i to pod każdym względem. Prognozy pogody mówiły o tym, że może być różnie a ostatnie lata wskazywały, że warto być przygotowanym zarówno na słońce jak i deszcz. Dlatego też zgłaszając się do tej imprezy, razem z dwoma innymi załogami z klasy 4, nie zgłosiliśmy się do Rajdowego Pucharu Europy – ERT. Powodem był brak możliwości nacinania opon. Pozostała konkurencja wysłała zgłoszenie również do ERT, wycofując je tuż przed rozpoczęciem imprezy o czym dowiedzieliśmy się w dniu startu honorowego po publikacji listy startowej do pierwszego etapu. Nie ukrywam, że pozostał lekki niesmak i taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Ale wracając do samego rajdu to „Rzeszów” w mojej ocenie jest najtrudniejszym asfaltowym rajdem w RSMP. Tegoroczna runda okazała się do tego również najbardziej wymagającą. Na pierwszej piątkowej pętli nie trafiliśmy z ustawieniami auta ale później już było tylko lepiej. Ważne, że utrzymywaliśmy cały czas szybkie tempo i co najważniejsze nie popełnialiśmy większych błędów, które skutkowałyby wizytą poza drogą. Najtrudniejsza okazała się jednak dla nas ostatnia pętla rajdu. Mogliśmy trochę odpuścić bo na to pozwalała nam ogromna przewaga czasowa ale musieliśmy utrzymać koncentrację, tempo i przede wszystkim dojechać na metę. Stąd największym wyzwaniem okazał się ostatni odcinek. Dojechaliśmy! Nikt nie spodziewał się przewagi jaką osiągnęliśmy w autach przednionapędowych, liczoną w minutach! Z pewnością przyczynili się do tego nasi główni rywale, którzy mieli kilka przygód, przez co nie było nam dane stoczyć walki do ostatniego odcinka specjalnego jak to miało miejsce w poprzednich rundach. Ale takie są rajdy. Dla nas był to niesamowity weekend! Wygrywaliśmy odcinki, wygraliśmy rajd, jechaliśmy dobrym tempem, auto całe więc jesteśmy bardzo szczęśliwi! Dziękujemy wszystkim za pomoc, zespołowi za pracę a kibicom za doping! Super było widzieć tyle ludzi machających nawet w deszczu! A niespodzianka na mecie stop ostatniego odcinka, gdzie przywitano nas szampanem była niesamowita. Smakował on na prawdę wyśmienicie!

rrze-krysiak1

Paweł Krysiak (Automobilklub Ziemi Kłodzkiej – Ford Fiesta R200): Było naprawdę ciężko, nie pamiętam tak ekstremalnego rajdu. Najpierw nas i auto osłabiał niesamowity upał. Wariowały czujniki, a w środku w rajdówce mieliśmy ok. 60 stopni. Naszą strategią była jazda bez ciśnienia i bez błędów, a po cichu liczyliśmy na deszcz w sobotę. Ale z kolei nie było wesoło, gdy na Zagorzycach złapała nas ulewa – relacjonuje , wicelider Open 2WD+. Do auta zaczęła dostawać się woda, kompletnie zaparowała nam przednia szyba, przez co ok. 80 procent oesu jechaliśmy na oślep i celowaliśmy w drogę. No cóż, przyzwyczaiłem się już chyba do tzw. „budżetu szarpanego”, czyli do zbierania pieniędzy z rajdu na rajd. I może, gdyby nie było szans na Mistrza Polski, to odpuściłbym resztę sezonu. Jednak jestem naprawdę blisko zwycięstwa, więc muszę walczyć. Ponadto szutrowe rundy wymuszają na nas zmianę auta, co też trochę komplikuje nam sytuację. No, ale przecież poddać się teraz nie mogę. Nasz start był możliwy dzięki wsparciu firm: Forpol – Auto Serwis Świdnica, Turbo Julita – naprawa i regeneracja turbosprężarek, Tech-Mol, Agencja Reklamowa „Geospace”, Tech Plast, Kamieniarstwo Zenon Kiszkiel, Kebab Ahmed, Stacja Paliw „U Emila”, Hekato Electronics, KRAUSE, Nifco Polska, Opał Maria Gajecka, Er-Tech, Tu się Tworzy, a także Gminy Strzegom, Funduszu Regionu Wałbrzyskiego, Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „Invest – Park” oraz Automobilklubu Ziemi Kłodzkiej.

Maciej Trela: Do tej pory nie mogę uwierzyć w to, co się stało. To dopiero mój trzeci rajd w stawce Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski i ukończony z takim świetnym wynikiem. Na oesie, w rajdówce zupełnie odcinam się od świata, do chwili, gdy nie wypowiem: meta. Ale słowo „meta” na ostatnim oesie Rzeszowskiego było niezwykle szczęśliwe, nawet się nie spodziewałam, że aż tak.

rrzesz-po13

Paweł Hoffman (Automobilklub Rzeszowski, Bosch Service Rally Team – Saab 96 V4): Ten rajd jest dla mnie bardziej stresującym od innych, głównie dlatego że startuję na swoim terenie. Zazwyczaj wtedy wszyscy oczekują większego sukcesu. Tym razem walczyłem o pierwsze miejsce w kategorii FIA2. Moim głównym rywalem była załoga Fiata 128 Kiepura/Galle. Pierwszy miejski odcinek wygrałem, ale dwa kolejne w sobotni przejazd oddalił mnie od Piotra Kiepury o kilkadziesiąt sekund. Pomimo, że wygrałem potem z Fiatem jeszcze dwa odcinki a jeden przegrałem zaledwie o 0,3 sekundy to strat już nie odrobiłem. Do mojej wolniejszej jazdy przyczynił się duży deszcz, który rozpoczął się tuż przed startem do OS Pstrągowa i OS Brzeziny. Nie mieliśmy prawie w ogóle widoczności. Dopiero uchylenie bocznych szyb poskutkowało przewiewem i możliwością jakiejkolwiek dostrzegalności trasy. Pomimo tego rajd uważam za udany, bo liczy się także walka której nam nie brakowało. Cieszę się wynikiem załogi Kiepura i Galle, którzy na przedostatnim rajdzie utwierdzili swój tytuł mistrzowski roku 2018. Oczekujcie na naszą załogę w nieco zmienionym składzie na rajdzie w Wiśle, gdzie na prawym zasiądzie Michał Wiśniewski.

Marcin Barłoga: Rajd był bardzo trudny. Na trasie było dużo błota, a w kilku punktach wpadliśmy w tzw. aquaplaning i straciliśmy przyczepność z podłożem. Raz naprawdę się bałem kiedy przy dużej prędkości na OS 3 w Brzezinach odzyskaliśmy przyczepność dopiero w ostatniej chwili. W tym roku żegnam się z HRSMP ze względu na moje prywatne plany. Myślę jednak w przyszłym 2019 sezonie także tutaj się pokazać.

rrzesz-po-wy4

Tomasz Kasperczyk (Automobilklub Beskidzki, Tiger Energy Drink Rally Team – Ford Fiesta R5): Splot wydarzeń z dzisiejszego poranka zdecydowanie wybił nas z rytmu i jak się później okazało, także zdekoncentrował. Od początku pierwszego dzisiejszego oesu nie mogłem sprawnie redukować biegów, co utrudniało skuteczne hamowanie przed zakrętami. Po pierwszym oesie próbowaliśmy z Damianem prowizorycznie naprawić skrzynię biegów, przez co zabrakło nam czasu, żeby zmienić opony na te, na których chcieliśmy pojechać drugi odcinek. Najwyraźniej nie ruszyłem do odcinka Brzeziny wystarczająco skupiony i tuż po starcie popełniłem błąd na zacieśniającym się czwórkowym zakręcie. Wypadliśmy z drogi, nic nam się nie stało, ale po uszkodzeniu układu chłodzenia nie było mowy o dalszej jeździe. To jasne, że trudno pogodzić się z takim rozwojem sytuacji. Szczególnie jeśli nasze tempo w tym rajdzie pozwalało nam na zmniejszenie straty do pierwszego miejsca w punktacji mistrzostw Polski. Po Rajdzie Rzeszowskim to zadanie będzie bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe, ale przed nami jeszcze dwie szutrowe rundy, więc na pewno nie odpuścimy i będziemy próbować.

rrzesz-po-wy5

Jacek Jurecki (Automobilklub Beskidzki, Blachdom Plus EvoTech – Peugeot 208 VTI): Chyba nikt z całej stawki nie wyobrażał sobie, że aż tak piekielnie trudny będzie to rajd. Ja przez wszystkie lata startów nie pamiętam rajdu, w którym przez dwa dni panowały by tak diametralnie różne warunki. W piątek momentami wręcz gotowaliśmy się w kombinezonach i kaskach w samochodzie, a w sobotę ruszyliśmy do odcinka przy ścianie wody. Opady były tak mocne, że wycieraczki nie nadążały z odprowadzaniem wody. Gdyby pewne rzeczy potoczyły by się dla nas inaczej to pewnie takie wrażenia były by tylko ciekawym wspomnieniem, niestety najbardziej zapamiętamy te wszystkie problemy, które nas prześladowały. Dwa razy przez te dni dostaliśmy kubeł zimnej wody na głowę, gdy wszystko zaczynało się pozytywnie układać, a potem znów się posypało. Mieliśmy jasno określone priorytety i daliśmy z Michałem z siebie naprawdę wszystko, tak jak zresztą cały zespół. Niestety w ten weekend okazało się to niewystarczające. Wracamy do domu mocno poirytowani bo wiem, że naprawdę wielu ludzi na nas liczyło i wszyscy wierzyliśmy, że to będzie pozytywny weekend. Sprawy potoczyły się inaczej i nic już na to nie poradzimy. Jedyne co mogę teraz zrobić to serdecznie podziękować naszym rodzinom, kibicom, mechanikom i wszystkim partnerom za pomoc i całe zaangażowanie, jakie nam okazali. Gdyby nie Blachdom Plus, Radex Spółka z o.o. Bielsko- Biała, Ośrodek Wczasowy „Walcownik”, Frezdrom Siedlce, Damos Bramy Garażowe, Autodepol Części Samochodowe, Albud Okna i Drzwi, Firma Pionex dystrybutor chemii budowlanej marki MAX, ASC, EvoTech oraz Peugeot Magurka, to ten start w ogóle nie byłby możliwy.

Fot.: Kamil Cichocki, Maciej Niechwiadowicz, Rozmus Photography, Mateusz Banaś, Kaja Wróblewska