WYŻSZOŚĆ BMW NAD AUDI CZYLI ODBIÓR WIZERUNKOWY WYPADKÓW

wypad-macie1

Wypadki, do których doszło w ostatnim czasie z udziałem samochodów wiozących VIP-y są na ustach wszystkich. Okazuje się jednak, że nie tylko w Polsce.

I nie chodzi tu tylko o to, że w pojazdach siedzieli premier oraz minister. Że polityczne zamieszanie stwarza wątpliwości ustalenia prawdziwie winnych spowodowania kraks.


Zobacz relacje:

NASZYM ZDANIEM

UPRAWNIENIA POJAZDÓW UPRZYWILEJOWANYCH


 

Stawką jest bowiem również… wizerunek firm samochodowych!

BMW jest dobre. Pierwszym testem wytrzymałości samochodów koncernu był wypadek na autostradzie z udziałem Prezydenta. Wystrzeliła opona, auto znalazło się w rowie. Prezydentowi nic się nie stało.

Karambol pod Toruniem. Pan Kazimierz nie wyhamował, taranując kilka aut. Minister Obrony Narodowej gdy tylko BMW 750Li xDrive się zatrzymało, wysiadł z niego i prężnym krokiem pomaszerował do kolejnej limuzyny BMW. Wsiadł do niej i polecił: „Szybko, bo nie zdążymy do Warszawy na galę”. Zdążyli!

Audi jest złe. Jak poinformowano, dwóch ekspertów uznało już, że kolumna VIP w Oświęcimiu jechała z prędkością 50-60 km/h. Kierowca pojazdu z Panią Premier (przypuszczenie – nie widziałem miejsca zdarzenia, ani śladów na jezdni) unikając zderzenia musiał nacisnąć na hamulec. Drzewo było blisko, ale Audi zapewne wytraciło jeszcze kilka kilometrów z prędkości…

Efekt – dwie osoby hospitalizowane powyżej siedmiu dni, jedna opuściła szpital szybciej. Pani Premier była przypięta pasem bezpieczeństwa. Prezes stwierdził, że doznała poważnych obrażeń, lekarze, że potrzebna jest rehabilitacja….

Miałem okazję kilka razy obserwować fabryczne testy zderzeniowe aut. Podczas nich prędkość jest porównywalna, albo nawet większa. Uderzenie następuje z przeszkodą twardą (taką też jest drzewo). Pokazywano nam wyniki – manekiny wychodziły z wypadku bez tak poważnych urazów nawet w znacznie mniejszych autach…

Audi A8 przeszło testy zderzeniowe z wynikiem bardzo pozytywnym. Oczywiście crash test to nie to samo, co wypadek, czasem siły rozkładają się inaczej z powodu przyjęcia uderzenia przez dany punkt zderzaka i przodu.

Czy więc Audi 8 jest mało bezpieczne, czy też samochód jechał znacznie szybciej? To pytanie jest ważne także dla niemieckiego producenta, bo rzutuje właśnie na jego wizerunek!

W przypadku zdarzenia w Oświęcimiu używane jest przez cały czas określenie „kolumna pojazdów BOR”. Oczywiście nie była to kolumna, bowiem nawet w oświadczeniu wydanym po zdarzeniu przez Komendę Główną Policji, przypominającym przepisy dotyczące aut uprzywilejowanych czytamy: „Określenie to obejmuje również pojazdy jadące w kolumnie, na której początku i na końcu znajdują się pojazdy uprzywilejowane wysyłające dodatkowo sygnały świetlne w postaci czerwonego światła błyskowego”.

Wiadomo, że pierwszy pojazd (jeśli nawet) miał włączone jedynie światło niebieskie…

Pamiętam czasy – wcale nie tak odległe, kiedy kierowcy BOR szkolili się nie tylko w swoich ośrodkach, ale także uczestniczyli w rajdach KJS. W rywalizacji z innymi mogli porównać swoje możliwości za kierownicą. Przez kilka miesięcy ich umiejętności wzrosły wręcz niesłychanie. Bo tylko prawdziwy, dobrze dobrany trening „czyni mistrza”…

Kierowcy VIP-ów są pod wielką presją. Czy to w samolocie czy w samochodzie. Zmuszani są do działania w ekstremalnym czasami stresie: bo trzeba zdążyć na uroczystości, na galę czy spotkanie. Jak stojący na starcie ostatniej próby w zawodach rajdowiec, który wie, że traci do rywala 0,1 sekundy i ten odcinek zadecyduje o zwycięstwie bądź zajęciu drugiego miejsca… Trzeba zaryzykować, „pójść na całość”, albo też „jechać swoje” i dojechać do mety. Ale wtedy kierownictwo zespołu może być niezadowolone z wyniku…

Politycy zawsze się spieszą (jak poseł Jacek Kurski jadąc niegdyś z Gdańska „na krótko” za kolumną VIP). Pan Kazimierz dał radę: zdążył na czas do Torunia. Został publicznie pochwalony. Z Torunia do Warszawy już nie zdążył, ale zastąpił go godnie ktoś inny.

Tymczasem o prędkości zawsze musi decydować kierowca. On czuje najlepiej, jak w danych warunkach da się jechać. Jego wyszkolenie i doświadczenie jest sprawą nadrzędną. Poprowadzi auto w sposób optymalny, szybko, ale bezpiecznie.

A wtedy tylko grozić może, że przyczyną ewentualnego wypadku będzie wybór: człowieczeństwo czy procedura. Czy staranować, czy walić w drzewo. Ale to już zupełnie inna kwestia. Choć w sumie także wizerunkowa…

PS. Sprawa ma jeszcze jeden wymiar: Jeśli nikt nie został ukarany mandatem, to nie ma winnego. Jeśli nie ma winnego – możemy mieć problemy z uzyskaniem odszkodowania, choć jesteśmy pokrzywdzeni. A taka sytuacja jak pod Toruniem może przydarzyć się każdemu z nas… Tym tematem zajmiemy się osobno.

Andrzej Karaczun