BĄDŹMY MĄDRZEJSI PRZED SZKODĄ!

Rok 2010, to rok spadku przestępstw drogowych, co wiąże się z poprawą stanu bezpieczeństwa na naszych jezdniach. Mniej było wypadków, mniej osób zabitych i rannych.

Łącznie doszło do 38 776 wypadków drogowych, w których zginęły 3 902 osoby a 48 872 osób odniosło obrażenia ciała. Rok wcześniej wypadków było 44 196, ofiar śmiertelnych 4 572 ,a rannych 56 046.

Ogółem w Polsce w związku z przestępstwami drogowymi policja wszczęła 165 885 postępowań karnych (o 12 132 mniej aniżeli w 2009 roku), przy czym 138 581 za przestępstwa związane z jazdą pod wpływem alkoholu.


Zobacz także:
NASZE WCZEŚNIEJSZE FELIETONY


W 2000 roku w całym kraju doszło do ponad 70 tysięcy przestępstw kradzieży aut. Z roku na rok ta liczba była coraz niższa i w 2010 wyniosła 16 098. W stosunku do 2009 roku to mniej o 817 takich przypadków.

Wykrywalność kradzieży samochodów kształtuje się na poziomie 22,4 proc., a dla porównania – w 2000 roku było to 8,9 proc.

Tyle ujawnione właśnie statystyki policyjne. Patrząc na nie mam mieszane uczucia. Niewątpliwie należny się cieszyć, że liczba wypadków oraz poszkodowanych w nich osób spada. A trzeba przeciez pamiętać, że na naszych drogach systematycznie przybywa samochodów.

Jak wyczytałem na portalu policja.pl – w 1989 roku w Polsce zostało zarejestrowanych ponad 8,5 mln samochodów i doszło do ponad 67 tys. wypadków. Obecnie ilość pojazdów wzrosła do ponad 21 milionów, a liczba wypadków spadła do niecałych 39 tysięcy.

Niewątpliwie bardzo celnym posunięciem było powołanie na stanowisko Dyrektora Biura Ruchu Drogowego KGP, insp. Marka Fidosa – człowieka, który jest super specjalistą w temacie. Doświadczony policjant wrócił po latach do Komendy Głównej i od razu są tego wyniki! Nie można też umniejszać zasług poprzednikowi Fidosa, Jackowi Zalewskiemu (obecnie Dyrektor w MSWiA), który najpierw wykonał “kawał dobrej roboty” w Warszawie, potem w KGP…

Chodzi jednak o to, aby doświadczonych ludzi słuchać. Tymczasem patrząc na niektóre działania naszych parlamentarzystów – chwilami trudno uwierzyć, że tak się dzieje. A szkoda!

Liczba 3 902 osób, które zginęły na drogach szokuje. Nie mówiąc o 49 tysiącach rannych. Ludzi bezimiennych – nazwiska pojawiają się jedynie wtedy, gdy chodzi o kogoś z pierwszych stron gazet. Ludzi, którzy zawinili oraz tych zupełnie niewinnych, przypadkowo tracących życie czy zdrowie. Przez czyjś błąd, nieuwagę, zaniedbanie, brawurę.

Ludzkie dramaty. Tych, którzy cierpią, zostali inwalidami. Dramaty rodzin: rodziców tracących dzieci i dzieci tracących rodziców. I aż 138 581 zatrzymanych za przestępstwa związane z jazdą pod wpływem alkoholu.

Gdy na drodze widzimy wypadek drogowy to przez kilka minut, kilka następnych kilometrów jedziemy ostrożniej, bezpieczniej. Niech te wszystkie statystyczne liczby skłonią nas też do podobnej zadumy. Wiem, że to jest trudne, bo często nie znamy osobiście nikogo spośród tych 3,9 tysiąca osób i podświadomie staramy się myśleć, że to dotyczy tylko innych, a nie nas. Ale swoisty “drogowy rachunek sumienia” nie zaszkodzi, a wręcz może pomóc nam w (pokornej!) analizie naszych zachowań w ruchu. Naszych “grzeszków” i “grzechów”, zaniedbań i poważnych przewinień.

I niech nie będzie tym razem tak, jak to się dzieje zazwyczaj w przypadku owego wypadku drogowego – kiedy to po tych kilku minutach noga znowu – niestety! – zaczyna silniej dusić gaz. Bo jednak w każdym momencie, w każdej sytuacji może się zdarzyć (oby nie!) nieszczęście i nam samym…

W tym nowym roku bądźmy więc na drodze bardziej rozsądni, przewidujący – po prostu mądrzejsi!

I pilnujmy swojego samochodu, bowiem mimo poprawy sytuacji w tym względzie, to jednak wciąż odnajduje się mniej niż jeden na cztery skradzione…

Andrzej Karaczun

Fot.: policja.pl