PRACOWNIK W SAMOCHODZIE CZYLI O ZAGROŻENIACH

sbjr1

Eksperci szacują, że nawet 40 procent ofiar wypadków drogowych w Unii Europejskiej to osoby, które zginęły w zdarzeniach związanych z pracą.

Na niebezpieczeństwo narażeni są nie tylko kierowcy zawodowi, lecz także pracownicy podróżujący służbowo.


Zobacz także:

ROZMAITOŚCI


 

Niedziela, 28 kwietnia była Światowym Dniem Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia w Pracy. Przy tej okazji zwrócono uwagę, że wypadki związane z pracą to nie tylko niebezpieczne zdarzenia na budowie czy w fabryce, lecz także wypadki drogowe. Podróże samochodowe związane z pracą dotyczą bardzo wielu pracowników – oprócz kierowców zawodowych także tych, którzy wyjeżdżają w trasę w celach służbowych albo użytkują auto należące do firmy.

sbjr2

Jakie zagrożenia się z tym wiążą? Świadomość, że trzeba trzymać się harmonogramu i dotrzeć na miejsce w odpowiednim czasie sprzyja przekraczaniu prędkości. W dodatku pracodawcy mogą oczekiwać, że pracownik pozostanie w kontakcie z nimi lub klientami, nawet kiedy prowadzi samochód. Tymczasem jeśli kierowca dzwoni do kogoś w czasie jazdy, ryzyko spowodowania wypadku wzrasta czterokrotnie, a SMS-owanie zwiększa niebezpieczeństwo aż dwadzieścia trzy razy.

Osoby podróżujące w celach zawodowych są też bardziej narażone na wypadki związane ze zmęczeniem. W 40 proc. takich zdarzeń uczestniczy kierowca pojazdu użytkowego (przewożącego towary lub pasażerów). Niebezpieczny jest także stres, który może prowadzić do niebezpiecznych zachowań na drodze.

Kierowcy mają obowiązek przestrzegać przepisów i unikać ryzyka, ale bardzo wiele zależy od pracodawcy.

– Pracodawca powinien uczulać swoich pracowników na kwestie bezpieczeństwa drogowego i stworzyć im warunki do bezpiecznej jazdy, na przykład nie wywierając na nich presji, by za wszelką cenę dotrzeć na czas do celu. Należy też dbać o dobry stan floty samochodowej należącej do firmy. Dobrym rozwiązaniem są również profesjonalne szkolenia z techniki jazdy, podczas których pracownicy mogą nauczyć się, jak wyjść cało z niebezpiecznej sytuacji – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.